Biegowy głód i sercowe rozterki …

Zeszły rok miałam bardzo dobry jeśli chodzi o bieganie treningowe jak i startowe. W tym miało być jeszcze lepiej. Regularne bieganie już od stycznia i mnóstwo planów startowych w biegach na 5 km.

Niestety luty okazał sie dla mnie bardzo pechowy. Przyplątał się do mnie jakiś wirus, który do dzisiaj nie chce mnie opuścić. Nie myślałam, ze przez ten miesiąc bez ruchu będę tak tęskniła za bieganiem. Brakuje mi tego bardzo, czuję się ciężko. No i brakuje mi tej adrenaliny startowej. Ominęły mnie już dwa starty, a kolejny przede mną. Niestety kaszel i katar utrudniałyby mi bieganie, a i ryzyko większego rozłożenia się wchodziło w grę. Dlatego wolałam nie ryzykować i nie wychodzić podczas przeziebienia potruchtac. Teraz jest już znacznie lepiej, ale nawet jeśli w tym tygodniu by mi już przeszło to na bieganie jeszcze za wcześnie. Chociaż tydzień przerwy między przeziębieniem, a wyjściem na bieżnie się przyda. Mam jednak nadzieję, że w przyszły poniedziałek już się uda iść pobiegać. Pewnie powrót będzie bardzo ciężki, ale wierzę w to, że mój organizm już trochę się oswoił z wysiłkiem i zapamiętał pewne schematy. Tak właśnie było w zeszłym roku kiedy miałam przerwy w bieganiu.

Jeszcze rok temu było nie do pomyślenia, że ja będę zimą tak tęskniła za bieganiem🤔. O wiele bardziej wolałam biegać w upał niż jak jest zimno. Wszystko pozmienialo się 1 września na Biegu Malinowskiego gdzie upał mnie wykończył. Od tamtej pory zdecydowanie lepiej biega mi się gdy jest zimno. Mam nadzieję, że mój powrót na biegowe ścieżki i bieżnie nastąpi już wkrótce, bo nadal ten rok może być moim najlepszym w czynnym ruszaniu się.

Wirus, który mnie dopadł miał wpływ również na moje życie kibicowskie. Musiałam zrezygnować z inauguracji rundy wiosennej przez Widzew. Mimo, że pogoda w poprzednią niedzielę była cudowna jak na tą porę roku to wolałam nie ryzykować swojego zdrowia i stania 90 minut prawie pod gołym niebem. Byłam skazana na telewizor. Kolejny mecz na Piłsudskiego Widzewiacy rozegrają w następną sobotę. Rywalem czerwono – biało – czerwonych będzie częstochowska Skra. Pech chciał, że w tym samym dniu o godzinie 17 swój kolejny mecz ligowy rozegra tomaszowska drużyna siatkarska KS Lechia. Jak dobrze wiecie siatkówka to moja druga dyscyplina co do ważności, a Lechia tp drużyna za którą jestem całym sercem❤. Niestety nie teleportuje się w parę minut z Tomaszowa do Łodzi. Szkoda, że nie ma takiego guziczka, który przeniósł by mnie w sekundę w inne miejsce 😉 Zdecydowanie ułatwiło by mi to moje życie kibicowskie. A tak znów będzie trzeba podjąć „męską” decyzje co wybrać. Do tej pory na liczniku w tym sezonie mam więcej meczów siatkówki więc może zdecyduję się pojechać na meczyk do Łodzi❤🇦🇹❤ Strasznie tęsknię za piłką nożną na żywo. Kto chodzi/jeździ na mecze to dobrze wie, że piłka nożna czy siatkówka na żywo jest zdecydowanie lepsza i bardziej emocjonująca niż mecz w tv. Tak czy siak decyzja co wybrać będzie ciężka. Lechia rozegra ostatni mecz fazy zasadniczej. Pewną 8 i play offy już ma. Widzew zaczyna wiosenny bój o 1 ligę. I bądź tu kibicu mądry i wybieraj! Serce będzie boleć. 😉

Który mecz bym nie wybrała to na pewno go tutaj opiszę, zwłaszcza Widzew, bo blog o piłce nożnej no i każdy mój wyjazd na Piłsudskiego jest wyjątkowy❤

A już jutro liczę na miły prezent od Widzewiakow na Dzień Kobiet🌷 i trzy punkty przywiezione z Łęcznej ⚽️⚽️⚽️

Pozdrawiam.

Ilka

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: